Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 1 Głosów - 1 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
SKOK Z PRZESTWORZY
10-25-2012, 11:21 PM
Post: #1
SKOK Z PRZESTWORZY
Drodzy Znajomi Wilsona,

Też miałem okazję Go poznać osobiście parę lat temu. Na pewno mam do niego pełen Szacunek, a raczej do niej, do choroby.
Chciałbym podzielić się z Wami zupełnie inną perspektywą, niż dotychczas mieliście okazję napisać lub przeczytać na forum. W zasadzie zastanawiałem się czy udzielić się i upublicznić bardzo ważną część mojego prywatnego życia. Jednak przeczytałem tak wiele pesymistycznych, przygnębiających opinii, że nie mogłem się powstrzymać. Jest to kwestia mojego poglądu na świat, podejścia do tego kim jestem, co robię i co chcę osiągnąć. Chce wam powiedzieć, że nie ma na świecie rzeczy niemożliwych, przykład "Felix skok z przestworzy". A o czym wy byście marzyli, gdybyście nie zakładali z góry porażki?! Zdecydowanie wszystkie nasze problemy, cierpienia, lęki, obawy tworzą się w naszym umyśle. Jednak również tam przełamujemy bariery, uczymy się, kochamy, pragniemy, dążymy do bycia szczęśliwym. Wychodzę z założenia, że dopóki się walczy i wierzy, że nie ma ograniczeń, jest się niekwestionowanym zwycięzcą. Jednak początki były trudne, a szczęścia miałem dużo.

Mam na imię Adam i mam obecnie 23 lata. Odkąd pamiętam wszystko zaczęło się u dentysty ( wyrywanie mleczaków). Potem przyszły dziwne symptomy. Po tygodniach stwierdzono WZW typu C ( podejrzenia zarażenia u nieszczęsnego dentysty). Przeszedłem dwukrotnie kurację interferonem i rybawiryną. Po czym "podobno" wyzdrowiałem. Miałem zawsze wielkie wsparcie Rodziny i Lekarzy. Nigdy nie byłem traktowany jak ktoś chory. Miałem niesamowicie szczęśliwe dzieciństwo, również dlatego, że tata handlował zabawkami ( najlepiej wspominam LEGO, SIKU i BURAGO ). Mam dwójkę młodszego rodzeństwa. Zawsze ja i rodzina znaliśmy moje ograniczenia, ALE KTO ICH NIE MA?! Mimo, przeciwności nie osiadłem nawet na chwilę w miejscu. Nigdy nie miałem problemów z nauką, koncentracją, przyjaciółmi, dziewczynami, emocjami...

Po kilku latach ( 2007r. ) moja Lekarka DR BOLEWSKA ( której zawdzięczam dzisiejszy fantastyczny Stan, Zdrowie, Życie ) wysłała mnie do Warszawy w poszukiwaniu odpowiedzi, dlaczego mam wysokie próby wątrobowe.
Naturalnie poznałem DR CHABIKA. Jest to niesamowity Lekarz i Człowiek.
Zabawne, że po latach teraz się z tego śmieję. Wielokrotnie rozmawiając z lekarzami, to ja im opowiadam o chorobie Wilsona. Nikt nie może uwierzyć, że cokolwiek mi dolega. Po paru kolejnych latach, kiedy wiedziałem, że jestem Cudownie Naznaczony chorobą Wilsona, pojawił się białkomocz. W 2010 r. po biopsji stwierdzono Kłebuszkowe Zapalenie Nerek, a już myślami byłem w Stanach Zjednoczonych, gdzie miałem jechać tydzień później. I znowu trafiłem na Niesamowitego Lekarza i Człowieka DOCENTA PAWLACZYKA ( Nefrologia Poznań). Dzięki Jego podejściu spędziłem 5 miesięcy w Waszyngtonie i Nowym Jorku pracując, żyjąc, bawiąc się. Miałem kontakt mailowy z Docentem i pudełko leków. Wystarczyło. Poza tym nic nie przeszkodziło mi cieszyć się z uroków programu WORK & TRAVEL. Byłem tam ratownikiem na basenie. Teraz to ja mogłem kogoś uratować.

Miałem poważny 5-letni związek. Jednak rozstania nigdy bym nie wiązał z Wilsonem. Takie jest po prostu życie. Emocje są zawsze do opanowania, wiem na pewno, że samemu nigdzie się nie dojdzie.
Jeżeli chodzi o moje wykształcenie to ukończyłem studia licencjackie na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu z Biznesu Międzynarodowego z ogólnym wynikiem dobrym. Obecnie kończę studia magisterskie na Zarządzaniu o specjalności Komunikacja w Biznesie ( tryb indywidiualny, bo pracuję na etat ). Od ponad roku jestem Export Managerem. Rozwijam zupełnie coś nowego i robię to, co mnie pasjonuje. Czy można powiedzieć, że w Życiu mi się nie udało?! Czy ja mam żal do kogoś o coś? W żadnym wypadku. Doceniam każdą szansę, okazję, ale przede wszystkim wsparcie. Tutaj na Ziemii nikt nie ma lepszych, czy gorszych miejsc. Dolegliwościom zawdzięczam wiele...nauczyłem się dyscypliny, odpowiedzialności, szczerości, motywacji, ambicji, asertywności. Wiele "zdrowych" osób nie jest w stanie tego zrozumieć przez umysłowe ograniczenia.

Pozdrawiam wszystkich ludzi, którzy pokonują granice i stają się lepszymi ludźmi.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11-04-2012, 08:42 PM
Post: #2
RE: SKOK Z PRZESTWORZY
bardzo optymistyczne spojrzenie :-) mój syn, który jest w podobnym wieku (21 lat) podobnie nie poddaje się. Studiuje, bawi się, tworzy piękne rysunki, zdjęcia i obrazy medialne. Jestem z niego dumna bo ta choroba chyba bardziej przygniata mnie niż jego... Mój syn w wieku 14 lat trafił do CZD, nie mówił, nie chodził samodzielnie... byl w stanie ciężkim i cudem chyba w ostatniej chwili neurolog zlecił badania na miedź i celuroplazminę....po tygodniach ćwiczeń i po podaniu końskiej dawki cuprenilu nikt, kto widzi go po raz pierwszy nie domysla się nawet że jest chory. tryska optymizmem (czasami są hustawki nastroju, ale to jest do zniesienia)
Teraz obserwuję jego brata...wnikliwie...bo podona mają historie choroby
Pozdrawiam Pana serdecznie, zyczę wszystkiego co najlepsze! Optymizm jest dobrym lekiem nawet na CHW
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11-09-2012, 07:43 AM
Post: #3
RE: SKOK Z PRZESTWORZY
Bardzo dziękuję za komentarz oraz inspirującą historię. Myślę, że warto dzielić się jak najlepszymi informacjami w ramach naszego forum.

Życzę Pani i synowi wszystkiego najlepszego.


Pozdrawiam serdecznie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11-11-2012, 07:25 AM
Post: #4
RE: SKOK Z PRZESTWORZY
Witaj

Myślę, że przyczyną, iż na forum jest wiele negatywnych odczuć to fakt, iż ludzie szczęśliwi, nie mają czasu aby się nimi dzielić. Ból którzy odczuwają chorzy na tą chorobę nie pozwala im ani na chwilę o tej chorobie zapomnieć. Ja i Ty mieliśmy kupę szczęścia bo zdiagnozowano Nas w miarę szybko, objawy cofnęły się. Chorzy z odmianą neurologiczną mają mniej szczęścia.
Ja także poznałam Dr Chabika, świetny lekarz. Też mam "swojego" lekarza, który mnie zdiagnozował, któremu zawdzięczam życie i fakt, iż piszę te słowa.
Mam już rodzinę, męża i dziecko, świetną pracę. Chorobę przypominają mi tabletki zincteralu i badania krwi, które robię co jakiś czas.

Bycie optymistą to najlepszy lek na tą chorobę.

Pozdrawiam serdecznie
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11-19-2012, 11:38 PM
Post: #5
RE: SKOK Z PRZESTWORZY
Przede wszystkim dziękuję za komentarz.
Myślę, że ma Pani dużo racji. Ta choroba ma kilka twarzy. Tej bardziej okrutnej my nie poznaliśmy. Dobrze jest jednak wiedzieć, że każdy z nas chorych (nieważne z jakimi objawami) może być bohaterem do inspiracji i pokonywania własnych słabości przez innych. To daje dużo siły i motywacji. Mam wrażenie, że osoby z dolegliwościami posiadają wiele rozwiniętych cech, bardzo ważnych np. przy zakładaniu rodziny. Potrafią docenić dużo ważniejsze wartości niż dobra materialne.
Z mojej perspektywy widzę, że nie żyję w sposób tak szalony jak moi rówieśnicy, ale dzięki temu z pewnością popełniam mniej błędów i szybciej osiągam postawione życiowe cele.

Życzę tego każdemu.


Bycie optymistą jest zdecydowanie najsilniejszą naszą bronią.

Pozdrawiam serdecznie.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
12-10-2013, 05:51 AM
Post: #6
RE: SKOK Z PRZESTWORZY
Wspaniały post, naprawdę! Wiara w siebie i jeszcze raz wiara. Mnie zdiagnozowano w Sosnowcu (Wielospecjalistyczny Szpital im. Św. Barbary) kiedy miałam 18 lat. Poszłam na studia, przed obroną mgr po 3 latach przeżyłam zawód miłosny i nie było łatwo Smile Obroniłam się z oceną bdb, wyjechałam ze znajomymi w Alpy (jako nagroda za obronę pracy, za uzbierane pieniądze). Na mojej drodze stanął tam pewien kolega - obecnie mój Wspaniały Mąż. Po ślubie zrobiłam drugiego magistra. Jestem hydrogeologiem i geografem. Niestety póki co bez pracy, ale nie jest to dla mnie przytłaczające i szukam pracy nadal. W kwietniu urodziłam wspaniałą córeczkę, jestem bardzo szczęśliwa. Warto jest żyć i iść do przodu bez względu na okoliczności. Nie poddawać się. Nie mówię, że u mnie było zawsze kolorowo Smile Życie dało mi popalić, ale nie po to tu jesteśmy Smile

Pozdrawiam i życzę zdrowia !!!
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
12-22-2013, 06:41 AM
Post: #7
RE: SKOK Z PRZESTWORZY
Marto, mnie w Szpitalu św Barbary chcieli "wykończyć". Po pół roku trafiłam do Szpitala Gibińskiego a tym samym do profesjonalistów.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
12-30-2013, 08:23 AM (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-30-2013 05:07 PM przez Marta.)
Post: #8
RE: SKOK Z PRZESTWORZY
(12-22-2013 06:41 AM)frubella napisał(a):  Marto, mnie w Szpitalu św Barbary chcieli "wykończyć". Po pół roku trafiłam do Szpitala Gibińskiego a tym samym do profesjonalistów.

Witaj Frubella Smile
Mnie się "udało", może dlatego, że zaczęli szukać w chorobach genetycznych. Moja mama umarła niby na "chorobę Parkinsona", kiedy ja miałam 2 latka. Być może stąd poszukiwania na tle genetycznym. Kto wie... może moja mama miała postać neurologiczną...
Prowadzi mnie Ordynator - Dr A. Cegłowska.

By the way... jaką masz dawkę zincteralu?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Kontakt | Strona Główna | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki | RSS